Ceny apartamentów na najdroższych rynkach świata

Polacy ze swoimi możliwościami finansowymi mogą szukać apartamentów na południu Europy i w naszym regionie. Zachód jest dla nas raczej za drogi. Jeśli chodzi o lokalizacje światowe – do czołówki najdroższych rynków mieszkaniowych należy Hongkong, Singapur, Nowy Jork.

Zanim przejdziemy do rynków poza zasięgiem finansowym „przeciętnego Kowalskiego” skupmy się na tych lokalizacjach, na które – przy naszych zarobkach – może być nas stać. Za granicą są to głównie mieszkania w państwach regionu – w Czechach, na Słowacji, w krajach Bałtyckich, Rosji czy na Ukrainie. Spośród bardziej ciepłych, turystycznych lokalizacji koniecznie trzeba wspomnieć o Bułgarii i jej kurortach nad Morzem Czarnym. Tu ceny nieruchomości są znacznie niższe w porównaniu do polskich. W takich miejscowościach jak Sozopol, Primorsko czy Słoneczny Brzeg przeciętne ceny kształtują się na poziomie około 3 – 4 tys zł/mkw Warto wspomnieć jeszcze o krajach bałkańskich. Na polską kieszeń mogą też niektóre oferty Chorwackie, choć ceny w dobrych lokalizacjach turystycznych są tam zazwyczaj nieco podwyższone w stosunku do polskich. Przykładowo: 60 – metrowy apartament w kurorcie nadmorskim można mieć za okolicach 540 tys co daje cenę na poziomie 9 tys zł/mkw

Na tym jednak nie koniec, bowiem okazuje się, że w zasięgu możliwości finansowych przeciętnego Kowalskiego mogą być również nieruchomości w tak atrakcyjnych lokalizacjach jak Hiszpania czy Portugalia. Wg Deloitte w Europie zbliżone ceny mieszkań do stawek z Wrocławia czy Krakowa ma portugalskie urocze Porto, przystępna cenowo okazuje się też stolica tego kraju – Lizbona

Ceny na poziomie polskich wiodących rynków spotkamy m.in. w hiszpańskiej Walencji (około 1600 euro/ mkw.). W Madrycie średnio za nieruchomości wg Deloitte płaci się około 2700 – 3000 euro.
Na polską kieszeń są również typowo wypoczynkowe hiszpańskie i portugalskie lokalizacje. Ceny nieruchomości w takich miejscach jak Gran Canaria, Las Palmas, Fuertaventura czy Teneryfa okazują się zbliżone do polskich. Przykładowo – 75 metrowy apartament w Las Palmas można mieć za około 500 tys zł co daje cenę w granicach 7 tys zł za metr kwadratowy.

Najdroższe nieruchomości świata

W czołówce najdroższych światowych lokalizacji od lat nic się nie zmienia. Zestaw jest ten sam, tylko poszczególne miasta czasem wymieniają się pozycjami. Niezmiennie więc do ścisłego topu należą: Hongkong, Londyn, Paryż, Monako, Nowy Jork, Singapur. 64 tys zł – to cena metra kwadratowego mieszkania w Hongkongu (dane CBRE z 2016 roku). Z kolei ceny w Monako sięgają nawet 150 – 200 tys zł za metr kwadratowy W Europie wśród dużych miast Zachodu zdecydowanie jednak dominuje centrum Londynu, a Wielka Brytania jest jednym z najdroższych państwa. Jeśli – wg Deloitte – za 200 tys euro w Polsce można kupić 163 metry kwadratowe nieruchomości, to na wyspach będzie to zaledwie 39 metrów – czyli kawalerka.

Wspomniany Londyn osiąga w centrum ceny wynoszące 18 tys euro za metr i jest najdroższą lokalizacją wśród badanych miast. W Polsce za 200 tys euro można kupić nowy, średnio 163-metrowy apartament, a w Warszawie 114-metrowy. Za tę samą kwotę w centralnym Londynie można nabyć zaledwie11 metrów kwadratowych. W Paryżu, w strefie centralnej ceny kształtują się na poziomie ponad 10 tys euro. Około 7 tys euro to stawki w izraelskim Tel – Avivie, z kolei 6 tys euro to ceny z niemieckiego Hamburga. Warszawa, jako najdroższa polska lokalizacja, pozostaje jednocześnie jedną z najtańszych wśród europejskich stolic (nieco ponad 1,7 tys euro za m2). Taniej jest w Budapeszcie i Wilnie, natomiast wyższe ceny – powyżej 2000 euro – obowiązują w Moskwie czy Pradze.

Kolejny, niewesoły wniosek jest taki, że mimo iż nieruchomości w Polsce na tle innych państw europejskich są raczej tanie, to musimy na nie długo pracować. Ze wspomnianego raportu Deloitte wynika, że by myśleć o zakupie przeciętnego 70 metrowego mieszkania, trzeba odłożyć równowartość 8 rocznych pensji. Niemcom, którzy przodują w tym zestawieniu wystarczy odkładanie przez 3 lata, choć trzeba dodać, że są i tacy, którzy pracują na mieszkania dłużej niż Polacy. W Wielkiej Brytanii na wspomnianą nieruchomość trzeba oszczędzać ponad 10 lat.

Monika Prądzyńska
Dział Analiz WGN